RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Bez kategorii’

Nie powiem,

16 lis

fafajnie mi w tej Szwecji.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Szwecja.

12 gru

I like to believe there are no coincidences in life. That whoever wanders in and out of our life serves a particular purpose. Sometimes the short periods of time we get with those people don’t make sense, sometimes they cause joy, other times hurt. But if we try to see a big picture, it is obvious that nothing is ever too small or insignificant to be a mistake.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Deszczowa klatka.

22 gru

No dobrze, dobrze, napisze juz pare slow, albowiem perspektywa utraty bloga z powodu braku jakiejkolwiek aktywnosci slabo mnie przekonuje.

Co tam wydarzylo sie od ostatniego wpisu, hm?

Bylo, ze tak powiem, nienajgorzej.

Uniwerek odklepany z honorami (rzeklabym ‚Yay!’, ale jako ze jestem przeciwna standardowemu systemowi ocen, powstrzymam sie od wyrazania jakiejkolwiek ekscytacji z piateczki). Poza tym wybilam sobie ramie (bez komentarza), kot znajomego nasikal mi do ulubionej torebki (niewdzieczny dran), odrzucilam propozycje roboty za 30k rocznie (nie jestem szalona, bylam u psychologa), zakonczylam znajomosc z Graczem Rugby (smuteczek), odnowilam znajomosc z Graczem Rugby (smuteczek jakby troche mniej), podpalilam recznik  w domu kolegi (zdarza sie, prawda?) oraz poszlam na najnudniejsza randke zycia (wbrew intuicji, ktora zastepczo kazala mi siedziec w domu, jesc czekoladki i czytac ksiazke). Ponadto mam zlamane serce, poniewaz, jak sie okazuje, zarowno Ronnie O’Sullivan, jak i Ville Valo maja narzeczone. A moj brat twierdzi, ze chyba przytylam. I mam juz dosc deszczowej Irlandii i pragne wiecznego slonca, a nie tylko okazjonalnie na Karaibach. Wiec wiecie, chwilowo, aby przetrwac potrzebuje wodki. Duzo. Najlepiej ocean.

I to chyba tyle na dzisiaj, bo ta nowa ksiazka Deana Koontza sama sie nie przeczyta.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Doch! …and Other Tricky German Words

26 cze

W zwiazku z tym, ze jestem ostatnio w wyjatkowym nastroju do spotkan towarzyskich, kazdy moj dzien wypelniony jest wypadami na kawe ze znajomymi. Sa to osoby nalezace do roznych warstw spolecznych, roznego pochodzenia i w przeroznym wieku. Ale jedno, co laczy ich wszystkich, to szukanie szczescia i  nadzieja na happy end.

Z pewnym zaskoczeniem zauwazylam, ze u wiekszosci wskaznikiem upragnionego celu nie sa emocje i cichy glos intuicji, lecz intelekt. Uswiadomilam sobie, ze zyjemy w swiecie, gdzie to mozg dyktuje nam jak osiagnac szczescie. Uwazamy, ze radosc oznacza osiagniecie postawionych celow. Wierzymy, ze kiedy zdobedziemy upragniony cel, poczujemy sie lepiej. Oczekujemy, ze spelnienie przyniesie nam zloty medal, okreslona ilosc zer na koncie bankowym, przeprowadzka do konkretnego miejsca lub poslubienie konkretnej osoby. Wiec pedzimy i pedzimy, odhaczajac kolejne intencje, zapstepujac je na liscie nowymi, choc tak naprawde wcale nie mamy pojecia, co ostatecznie uczyni nas szczesliwymi. Nie mam nic przeciwko ktoremukolwiek z wymienionych elementow, ale jakze rzadko sie zdarza, iz realizacja takowych celow przynosi nam upragnione spelnienie. Zapominamy bowiem, ze to nie intelekt sprawia, ze nasze serce szybciej bije na widok ukochanej osoby, ze odczuwamy blogi stan podczas wieczornego spaceru z psem, ze usmiechamy sie cieplo na widok spiacego niemowlecia czy tez rozkoszujemy pieknem zachodzacego slonca. W pogoni za sukcesem definiowanym przez spoleczne standardy, oddajemy po drodze wladze naszej glowie, majac nadzieje na pozytywne rezultaty w sercu. To zupelnie tak, jakbysmy oczekiwali pieknej pogody tylko dlatego, ze wystawilismy do ogrodu parasol  sloneczny.

Siedze wiec naprzeciwko, delektuje sie kokosowo-cynamonowa latte i z uwaga przysluchuje rozumowaniu interlokutora (od zawsze chcialam uzyc tego slowa!) i mam ochote krzyczec: Ludzie! Obudzcie sie! A oni w niemej odpowiedzi patrza na mnie z politowaniem, albowiem wedlug nich prowadze wielce nonkonformistyczna (zeby nie powiedziec – plytka) egzystencje zyjac chwila, zmieniajac dlugodystansowe plany co tydzien, wybierajac prace nie dla godzinnej stawki, a na podstawie tego, jak spelniona bede sie czula wykonujac konkretne zajecie, nie mam kredytu na dom i nie placze po nocach, gdyz moje wielkie i super wygodne lozko dla dwoja zajmowane jest najczesciej tylko przez jedno osobe.

Takie lekkie nieporozumienie ze swiatem dzisiaj odczuwam. Taki Missverständnis jakby. Houston, mamy problem.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

If you lose one sense, your other senses are enhanced.

04 cze

That’s why people with no sense of humour have an increased sense of self-importance.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Definicja sukcesu.

28 maj

Obiecalam sobie, ze jesli cos sie wydarzy, to napisze. Skonczylo sie na tym, ze dzialo sie az za duzo.

Wiec wzielam wolne od zycia. Od pracy. Znajomych. Wiecznego gonienia sama nie wiem, za czym. Pierwszy raz od lat tak naprawde odpoczywam. Zadnych zobowiazan, przymusow i spelniania oczekiwan. Siedze sama ze soba, duzo czytam, jeszcze wiecej mysle. Cwicze joge i pije sok z marchwi. Udzielam sie w wolontariacie. Znow slysze radosny swiergot ptakow kazdego ranka. Nieznajomi daja mi dziesiec lat mniej niz mam w rzeczywistosci.

Moja najwieksza madrosc, jaka zdobylam po latach wspinania sie i spadania po szczeblach kariery to taka, ze sukces ma bardzo subiektywna definicje.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

omg

01 gru

Naprawde nie wiem, o co chodzi w nowym blogu.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Back to business, bitches!

30 lip


Sytuacja na froncie taka, ze chyba wroce do bloga. Wyjatkowo nie mam zlamanego serca, ani nie jestem pograzona w otchlaniach rozpaczy, liczac dnie od wolnego do wolnego. Calkiem przeciwnie – znow jezdze na wycieczki, poznaje nowych ludzi, zakochuje sie co piec minut i dzieje sie tak wiele, ze to az grzech nie upamietnic wszystkich wydarzen, by moc sie nimi upajac na starosc (czajaca sie tuz tuz, haha).

Podejrzewam, ze nie bedzie to notka za notka juz od jutra, albowiem jestem w trakcie sesji (poprawkowej, nie fotograficznej), aczkolwiek doszlam do wniosku, ze znow prowadze zycie, o ktorym warto opowiadac. Jest bdb. i zmierza ku cel. ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

surprise,

16 lut


Wlasnie sobie przypomnialam, ze mam bloga. Weird.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

All I want for Christmas is you.

27 lis


Bosz, moja glowa!

Pracownicza impreza swiateczna to zajebista sprawa, kiedy sie odbywa. Nastepnego dnia juz troche mniej. Red aftershock shots dzialaja na podobnej zasadzie.

Matko, nie wiem, jak sie nazywam, niech mi ktos przypomni! Oraz eliminuje z mojej pamieci efekt, jaki wspomniane wyzej shots, mialy na przebieg mojej znajomosci z Jamesem.

Auc.

I to tragiczne, ze nieoficjalna relacja Jamesa odnosnie naszego oficjalnego pozegnania przyprawia mnie o lzy ze smiechu.

Bo to bylo tak. Tralalala, super sie bawie, ale czas spadac do chaty, bo prezentacja na niemiecki sama sie nie napisze. Wychodze z hotelu, a tu w drzwiach recepcji wpadam na Jamesa.

- Halo, Monia, gdzie idziesz?
- Do domu James, do domu.
- Ale hej, dlaczego?
- No bo mnie nie kochasz, to se ide leczyc zlamane serce.

(Ja oczywiscie zartowalam, natomiast James poczul  sie w obowiazku nieoczekiwanie i publicznie udowodnic, ze jednak kocha, wiec jedyne, co moglam zrobic, to wsiasc do czekajacej taksowki i oniemiala pojechac do domu. Tylko po to, zeby dwie godziny pozniej pod moimi drzwiami pojawil sie nikt inny, jak wspomniany sir Lancelot. No kurwa,w  jakims schronisku dla ubogich malolatow mieszkam, czy co?).

Ze juz nie wspomne o fakcie, iz swiadkiem owego pozegnania byla przyczajona za filarem firmowa gadula, probujaca zminimalizowac skutki upojenia alkoholowego swiezym powietrzem.

- Jaaaaames, czy ty wlasnie calowales sie z Monika?!?
- Alez skad, Helena, skad ci to w ogole przyszlo do glowy?
- No bo przed chwila was widzialam!
- Ale co widzialas, Helena?
- Ze sie calowaliscie!!!!
- Ale kto?
- Ty i Monika, aaaaaa!
- Helena, spojrz na mnie – wszystko okej? Bo nie chce Ciebie martwic, ale Moniki tu w ogole nie bylo..
- Jak to nie bylo?! To z kim sie calowales?
- Z nikim. Stalem sobie tylko i palilem papierosa.. Nie zrozum mnie zle, Helena, ale mysle, ze juz wystarczajaco dzis wypilas..
- Kiedy ja widzialam..
- Ale co widzialas?
- Juz sama nie wiem.

Przysiegam, padlam :))))))))

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS