RSS
 

Doch! …and Other Tricky German Words

26 cze

W zwiazku z tym, ze jestem ostatnio w wyjatkowym nastroju do spotkan towarzyskich, kazdy moj dzien wypelniony jest wypadami na kawe ze znajomymi. Sa to osoby nalezace do roznych warstw spolecznych, roznego pochodzenia i w przeroznym wieku. Ale jedno, co laczy ich wszystkich, to szukanie szczescia i  nadzieja na happy end.

Z pewnym zaskoczeniem zauwazylam, ze u wiekszosci wskaznikiem upragnionego celu nie sa emocje i cichy glos intuicji, lecz intelekt. Uswiadomilam sobie, ze zyjemy w swiecie, gdzie to mozg dyktuje nam jak osiagnac szczescie. Uwazamy, ze radosc oznacza osiagniecie postawionych celow. Wierzymy, ze kiedy zdobedziemy upragniony cel, poczujemy sie lepiej. Oczekujemy, ze spelnienie przyniesie nam zloty medal, okreslona ilosc zer na koncie bankowym, przeprowadzka do konkretnego miejsca lub poslubienie konkretnej osoby. Wiec pedzimy i pedzimy, odhaczajac kolejne intencje, zapstepujac je na liscie nowymi, choc tak naprawde wcale nie mamy pojecia, co ostatecznie uczyni nas szczesliwymi. Nie mam nic przeciwko ktoremukolwiek z wymienionych elementow, ale jakze rzadko sie zdarza, iz realizacja takowych celow przynosi nam upragnione spelnienie. Zapominamy bowiem, ze to nie intelekt sprawia, ze nasze serce szybciej bije na widok ukochanej osoby, ze odczuwamy blogi stan podczas wieczornego spaceru z psem, ze usmiechamy sie cieplo na widok spiacego niemowlecia czy tez rozkoszujemy pieknem zachodzacego slonca. W pogoni za sukcesem definiowanym przez spoleczne standardy, oddajemy po drodze wladze naszej glowie, majac nadzieje na pozytywne rezultaty w sercu. To zupelnie tak, jakbysmy oczekiwali pieknej pogody tylko dlatego, ze wystawilismy do ogrodu parasol  sloneczny.

Siedze wiec naprzeciwko, delektuje sie kokosowo-cynamonowa latte i z uwaga przysluchuje rozumowaniu interlokutora (od zawsze chcialam uzyc tego slowa!) i mam ochote krzyczec: Ludzie! Obudzcie sie! A oni w niemej odpowiedzi patrza na mnie z politowaniem, albowiem wedlug nich prowadze wielce nonkonformistyczna (zeby nie powiedziec – plytka) egzystencje zyjac chwila, zmieniajac dlugodystansowe plany co tydzien, wybierajac prace nie dla godzinnej stawki, a na podstawie tego, jak spelniona bede sie czula wykonujac konkretne zajecie, nie mam kredytu na dom i nie placze po nocach, gdyz moje wielkie i super wygodne lozko dla dwoja zajmowane jest najczesciej tylko przez jedno osobe.

Takie lekkie nieporozumienie ze swiatem dzisiaj odczuwam. Taki Missverständnis jakby. Houston, mamy problem.

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Kuba nieznajomy

    5 sierpnia 2014 o 11:19

    Zaglądałem od dłuższego czasu ciągle bez nadziei nowych wpisów, a tu miła niespodzianka w sierpniowy dzień:) W całej tej kontemplacji nad światem, proszę również Moniko o nieco inne wnioski; że blog ma sens(fb jest kompletnie bez klimatu, gdzie w gąszczu reklam i dziwnych propozycji polubień trzeba szukać jednego ważnego wpisu) i są tacy, którzy mimo lat jego nieaktywności ciągle zaglądają licząc na kolejne wpisy, porywające, smutne, ciekawe, euforyczne, różne więc jak życie.
    Pozdrawiam;)

     
    • ~Mon.

      22 grudnia 2014 o 23:47

      Ja rowniez pozdrawiam ;)

       
 

  • RSS