RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2011

Notka bardzo ekshibicjonistyczna, bo nie mam się komu wypłakać.

03 sty



27 grudnia:
(trzecia nad ranem, ja wyciągnięta z łóżka i ledwo przytomna)
Gracz Rugby: wow, ślicznie wyglądasz
Ja: uderzyłeś się w głowę?
(w międzyczasie nieistotne)
Gracz Rugby: i pojechaliśmy wtedy do.. ej, ale naprawdę ślicznie wyglądasz dzisiaj
Ja: to dlatego, że mam na sobie nową piżamę
(w międzyczasie nieistotne)
Gracz Rugby: bosz, jak za Tobą tęskniłem
Ja: dobra, już weź, przecież i tak pozwolę ci zostać na noc
(w międzyczasie nieistotne)
Gracz Rugby: przyjadę znów do Galway na Nowy Rok, ok?
Ja: To resztę kraju już zaliczyłeś?

31 grudnia:
Czekam i czekam. Cisza. W koncu, tuż po północy, otrzymuję wiadomość, że nie przyjedzie, bo nie chce, bym pomyślała, iż między nami może być coś poważniejszego. Albowiem najwyraźniej mi na nim zależy, dowodem czego były DWA smsy, jakie mu wysłałam po jego wyjsciu! 
(Powinnam się wstydzić, że tak biedaka napastuję. Pierwszy sms byl z instrukcją, jak dotrzeć ode mnie do jego hotelu, w drugim poinformowałam go, że za jego głośne zachowanie w nocy, ja dostałam zjebę od współlokatora. Tym samym dałam mu do zrozumienia, że chciałabym wstąpić z nim w poważniejszy związek, no ekstra).

Że tak to ujmę.. WTF?!?

Lekko mnie, kurwa, zatkało.

Jak już doszłam do siebie, powiedziałam mu oficjalnie, że albo jest paranoikiem, widzacym rzeczy, których nie ma, albo powinien otworzyć słownik i porównać definicje słów LIKE oraz FANCY, i na wypadek, gdyby nie zrozumiał, to NIE, to nie jest to samo. A jeśli jestem w stosunku do niego miła, to tylko dlatego, że ogólnie jestem miłą osobą, a nie dlatego, że należę do grona jego fanek, bo niestety, ale ja lecę tylko na intelektualistów. Zaś jedyny komplement, jaki wystosowałam pod jego adresem owej nocy, czyli to, że jest zajebisty w łóżku, wcale nie znaczy, że marzę o relationship with him, bo tak się składa, że istnieje również świat poza łóżkiem i sorry, ale w moim nie ma dla niego miejsca.

Nojapierdolę, jacy faceci są pojebani.

I wiem, że powinnam darować sobie uszczypliwość i nie trwonić słów, ale tak mi podniósł ciśnienie, iż musiałam użyć przeciwko niemu intelektu, by mi ulżyło. Chociaż, wnioskując po jego odpowiedzi, i tak nie zrozumiał. Wzdech.

Żałuję, nie powiem. I jest mi przykro. I płaczę jak głupia. Bo był chwilowo jedynym elementem, który wprowadzał odrobinę śmiechu do mojego obecnego życia i choć raz na jakiś czas wyrywał mnie z rutyny dnia codziennego, kiedy to wracam do domu i nie mam do kogo otworzyć gęby, a potrzebę życia towarzyskiego zapełniam statusami na facebooku.

Tak więc wstępuję w nowy rok z
liczbą przyjaciół, z którymi jestem w bezpośrednim kontakcie: 2
liczbą przyjaciół, z którymi jestem w kontakcie internetowym: 2
liczbą osób, w których towarzystwie mogę wyjść do kina: 1
liczbą sms, które dostaję średnio w przeciągu dnia: 1 (co wieczór, dokładnie o 19tej, Dominos Pizza informuje mnie o nowych promocjach).

Jeszcze nigdy w życiu nie czułam się (i nie byłam) tak bardzo samotna.

I tak sobie myślę, że faktycznie przyjaciół poznaje się dopiero wtedy, gdy jest źle. Gdy nie masz ochoty być duszą towarzystwa, ani utrzymywać regularnie kontaktów z bliskimi; gdy zamykasz się w pokoju i tygodniami kontemplujesz sufit. Tylko ci, którzy naprawdę ciebie znają i którym na tobie zależy, wiedzą, że nie masz ich w dupie, tylko przechodzisz ciężki okres. I są przy Tobie niezależnie od okoliczności, kiedy pytają raz po raz co u Ciebie, zupełnie nie zniechęceni brakiem odpowiedzi.

Rozstanie z Darcym okazało się w moim życiu prawdziwą próbą. Próbą nie tylko zbierania kompletnie rozbitego serca i budowania życia od podstaw, łacznie ze zmianą planów na przyszłość, znajomych, mieszkania, pracy i samochodu, ale też nieoczekiwaną próbą przyjaźni, z której niewiele wyszło obronną ręką.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Men

01 sty

are the biggest knobheads the world has ever known.

(tak, mialam okazje wpasc dzis zarowno na Darcy’ego, jak i na Gracza Rugby).

Świat jest, kurwa, zdecydowanie za mały.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS