RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2010

The things to do when your life falls apart.

13 sie



Dobra, wróciłam do świata żywych po prawdziwej batalii stoczonej z moimi własnymi nerkami, które choć są dla mnie jak ukochane dzieci, pragnęłam na całą wieczność wystrzelić w kosmos (lub przynajmniej w pizdu) całą mocą mego zbolałego serca.




A serce miałam zbolałe, ponieważ moje drogi z Graczem Rugby rozeszły się w przeciwnych kierunkach (ja poszłam do apteki, a on na piwo w Roscommon ;). Zdaję sobie sprawę, że to przede wszystkim na moje własne życzenie i nie mam do nikogo pretensji o taki stan rzeczy. Po prostu wiem, że to jeszcze nie był ten właściwy. Bo ja chcę być z kimś z miłości, a nie dlatego, że jest superprzystojny, wysportowany i uroczy ;)


Photobucket


(TAK, MOŻECIE JUŻ MNIE JEBNĄĆ W GŁOWĘ).




Oczywiście nie powiedziałam mu tego wszystkiego, a jedynie pożegnałam się intensywnie i z pasją, dowody której znalazła rano w moim łóżku odwiedzająca mnie mama (najpierw Gracza Rugby, następnie zaś opakowanie po. Lekko się zaczerwieniłam, nie powiem ;). Później skasowałam jego numer w telefonie, przeczytałam raz jeszcze i usunęłam smsy oraz uroniłam parę łez, po czym kopnęłam się w dupę i jak prawdziwa kobieta udałam się na kojące duszę zakupy. Do apteki. Chciałam coś na psychicznie chorą głowę, ale pani sprzedała mi jedynie antybiotyk na nerki. No nic, może następnym razem.




A teraz hoduję odleżyny od siedzenia w łóżku i zastanawiam się, jak to możliwe, że 4 tygodnie bez pracy minęły mi jak jeden dzień. Hm. Muszę jednak wrócić do stanu niewolnictwa już pojutrze, albowiem stan mojego konta desperacko błaga o jałmużnę (kocham swoją pracę, która nie uznaje płatnego chorobowego, yay).




I zastanawiam się, co dobrego przyniesie jutro? ;)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS