RSS
 

Archiwum - Luty, 2010

changes are not bad, but awfully annoying.

15 lut


Zabijcie mnie, ale za cholerę nie mam kiedy pisać.

W każdym razie krótki przekaz jest taki, że uczę się dużo, jak niereformowalny kujon, co lekko kłóci się z moją leniwą naturą.
Imprezuję znacznie, co również niekoniecznie pasuje do mojego codziennego zachowania, bo przecież o ileż przyjemniej jest pić kawę z książką w ręku.
Oglądam namiętnie House’a (kocham go), Criminal Minds (kocham Spencera Reid) oraz Two and a half men (nikogo nie kocham, ale bawi mnie przeogromnie).
Oraz podnoszę lewą brew na uwagi szefowej w pracy, mając wreszcie na nią tak wyjebane, że naprawdę; przestałam się starać, zabiegać i oczekiwać pochwały, w końcu i tak niedługo wyjeżdżam, a ona na zawsze już pozostanie egocentryczną płycizną intelektualną.
Zaś jakby tego wszystkiego było mało, wdałam się w niezobowiązujący romans z kolegą z uczelni, który to (kolega, nie romans) stanowi uosobienie tego, czego od mężczyzny chcieć nie powinnam, a jednak. Chyba już zawsze będę miała słabość do sarkastycznych, wysoko rozwiniętych intelektualnie życiowych sierot, których zjadliwy humor sprawia, że mam ochotę trzepotać rzęsami. W dodatku jest niezwykle atrakcyjny (to akurat w przeciwieństwie do tego, co zwykle wybieram ;). Niedobra kombinacja.

Ale o tym wszystkim później. Kiedyś.

A dla rozrywki obejrzyjcie sobie mój przyszły uniwerek, na który przenoszę się już za chwilkę, już za momencik..
(tak, Wei, owszem, możesz mi zazdrościć! oraz nie, na zdjęciu to nie jestem ja ;)

Photobucket


Buziaki :)

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

.

07 lut

Matko, ależ się wyspałam. Zjadłam śniadanie. Zrobiłam pranie. Sprzątnęłam pokój. Pomachałam nogą, gapiąc się przez okno. Obejrzałam Judge Judy. I kiedy już z braku wymówek prawie otwierałam podręcznik do niemieckiego, WTEM!, przypmniałam sobie, że przecież muszę napisać notkę na blogu.

(o, wlasnie oliwka się odezwała, dokończę później :)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS