RSS
 

Archiwum - Październik, 2009

When you see my face hope it gives you hell, czyli moja oda do miłości.

26 paź

Kobieta wykładająca Spanish Translation, od urodzenia bedąca an English native speaker, najwyraźniej przestała pałać do mnie sympatią, odkąd w czasie zajęć powiedziałam jej, jak literuje się ‚kakao’ w jej ojczystym języku, albowiem nie wiedziała.

Chyba nigdy nie nauczę się, że czasami wypada udać głupią nie tylko w relacjach damsko-męskich.

Poza tym zaczynam powoli wierzyć, że pojawienie się Sarah na horyzoncie Darcy’ego nie było takim czarnym (;) ) wydarzeniem w moim życiu, jak początkowo mi się wydawało. Chyba będę żyć. Co więcej, chyba będę żyć muy feliz, przynajmniej dopóki znów ktoś nie złamie mi serca ;). Ponownie odkrywam uroki bycia singlem, flirtowania i przebywania wśród ludzi, którzy wiedzą, kim jest Woody Allen, Puszkin, rozumieją humor House’a, a ja egzystuję bez poczucia winy, że nie podzielam zainteresowania ukochanego dla Japanese Popstars oraz nie rozumiem fascynacji napierdalania w Football Manager 2008 do czwartej rano.

Szkoda tylko, że te moje wszystkie doświadczenia, związane z nowym obliczem Darcy’ego, który na ulicy udaje, że mnie nie zna (‚bo Sarah nie życzy sobie, byśmy utrzymywali kontakt’) lub który potrafił nazwać mnie a fucking idiot, gdy skomentowałam, dość brutalnie, powyższy fakt.. szkoda, że to wszystko sprawia, że zacierają się wszystkie fantastyczne wspomnienia o nim, a czas razem spędzony coraz bardziej uważam za zmarnowany.

Najwyraźniej i tym razem muszę ponieść koszta własne za kolejne doświadczenia. You live, you learn, no trudno.

Ale co tam Darcy, dawno i nieprawda. Bardziej mnie frapuje, dlaczego Mel mnie nadal nie kocha ;)

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Gonna sell my car and go to Vegas.

21 paź

Im bardziej rozwija mi sie zycie towarzyskie, tym bardziej jestem nieszczesliwa. Bo przy nieustannie powiekszajacej sie liczbie kontaktow w ksiazce telefonicznej kurewsko boli fakt, ze przychodzi wieczor i wsrod stosu numerow nie ma nawet jednego, pod ktory chcialabym zadzwonic.

Nie wiem, ile jeszcze wytrzymam, lecac przez zycie jak jakis pierdolony Boeing 767.

Ide sie schowac pod lozko.
Moze nawet jakas rynne se puszcze.
W koncu juz dawno oficjalnie nie plakalam.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Here’s your papers baby, you are dismissed, dismissed, dismissed, dismissed,dismissed, dismissed…

19 paź

Mialam troche pomiauczec na blogu, jaka jestem nieszczesliwa (detka w samochodzie przebita nie-wiem-kurwa-jakim-cudem, German Language Cinema classes do 21 chyba-umre-z-nudow, zgubiona karta bankomatowa i 3 centy w portfelu dopoki nie przysla mi nowej chyba-umre-z-glodu, niezrobione tlumaczenia z hiszpanskiego, zalegly test, dwa eseje no-alez, projekt na lingwistyke nie-wiem-o-co-chodzi, potrzeba snu nie-do-opanowania oraz wichura za oknem i czekajace 45 minut spaceru do domu, bo ani samochodu, ani kasy na taksowke no-ja-pierdole), ale ogolnie zmienilam zdanie, bo przeciez istotne jest jedynie to, ze Mel mnie nie kocha ;)

Kocha mnie za to, chociaz to juz mniej istotne, chlopiec z Wloch (something kinda oooh!). Tenze chlopiec jest studentem na etapie magisterki z zakresu rezyserii i, jak mozna latwo zgadnac, produkuje filmy zamiast referatow. Tlo jest o tyle istotne, ze tenze chlopiec uparl sie, abym zagrala w jednym z nich. Moje niepodwazalne zdolnosci aktorskie odkryl po obejrzeniu krotkiej migawki w wykonaniu Chrisa, gdy mialam za zadanie zagrac scenke rodzajowa typu:
- Monika, ja jestem poszukiwanym w calym kraju morderca, siedzimy razem w przedziale pociagu, uwiedz mnie.
- Alez Chris, przeciez ja w t-shircie i trampkach jestem! 
- W takim razie musisz sie bardziej starac. Uwiedz mnie, ale juz.

No to uwiodlam, co sie mialam krepowac. Nikogo innego w przedziale wedlug scenariusza nie bylo ;))) Przy okazji padlam ze smiechu, ale oj tam.

W jaki sposob chlopiec z Wloch stal sie posiadaczem nagrania do dzis pozostaje dla mnie zagadka. Zas zadna tajemnica nie jest, ze oczywiscie odmowilam zagrania w czyms, co bedzie ogladalo i OCENIALO grono wykladowcow. Wiem, narazilam tym samym cale Hollywood na niepowetowana strate ;) Chlopiec z Wloch tez jest niepocieszony. Ale moze zrozumie kiedys, ze ja mam inne przeznaczenie w zyciu niz byc Angelina Jolie. Jeszcze nie wiem, jakie, ale jakies na pewno. Moze zostane Dostojewskim?

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nobel dla Obamy..

09 paź

Że tak nieśmiało zapytam:

Ale za co?

Za to, że w przeciągu pół roku nie zdążył rozpętać żadnej wojny?

To ja również poproszę, też nie zdążyłam.

Pff.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Czekaniem na niespodziewane, straconych szans rozpamiętywaniem odmierzam czas.

07 paź

Chciałam tylko powiedzieć, że meidli nawet nie wiedziała, jak bardzo miała rację pisząc kilka dni temu o tym, że Sarah przytyje 15kg i urośnie jej dupa. Nie mam pewności co do ostatniego, ale brzuch to na pewno. Mam cichą nadzieję na trojaczki, a że murzynki są najwyraźniej płodnymi kobietami, to jest szansa, że się spełni. Z całego serca im życzę.

A ja idę się napić.

Ciao.

 

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

And you’re singing the song thinking this isn’t life.

06 paź

Poczatek dnia wysmienity. Pobudka o piatej, wkurwiajacy wspolokatorzy na sniadanie, budzaca sie migrena zamiast porannej kawy i zderzenie z Darcym przy wejsciu do uczelnianej stolowki, zakonczone werbalnym zniewazeniem go raz na zawsze. Zalewajaca mnie fala wkurwienia przycmiewa urok wygranej pyskowki, z ktorej satysfakcje mam, mowiac prosto, zadna. Brak dnia wolnego od przeszlo miesiaca, zajecia na uczelni 8-21, zapierdol w robocie po kolejnych redukcjach personelu i nieunikniony wyjazd z erasmusa juz za chwile, juz za momencik lekko daja mi sie we znaki. Pozniej wedruje pustym korytarzem spozniona na zajecia mojego ulubionego wykladowcy, gdy ktos uprzejmie otwiera mi drzwi i dochodzi mnie zza plecow glos: Oh, no, not these boring classes again! Na co odpowiadam automatycznie: I know, i hate linguistics.., po czym odwracam sie i zapadajac sie w ziemie, koncze: ..oh, hi.. Mel.

Jeszcze w zyciu nie chcialam tak bardzo byc Paris Hilton jak dzisiaj.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„When I am with a boy I like I can’t say anything cool, or witty..

01 paź


I can only make a few vowel sounds, and then I have to go away.”

Matko, no.

Wlasnie spedzilam 2 godziny w biurze u Mela. Wygladal i pachnial oblednie. Niestety, dzielilo nas biurko ;)

Och, jak bardzo wyszlam z wprawy, nie umiem go poderwac. Ani nawet na kawe zaprosic. Jestem zalamana.

Co robic? Jak zyc?

Dobrze, ze chociaz przezornie zaklepalam sobie pretekst, by pojawic sie u niego za tydzien. Albo za dwa. Zalezy, kiedy nie bede miala worow pod oczami (za rok pewnie). Kolejna wizyta z pewnoscia pomoze mi w zrobieniu z siebie jeszcze wiekszej idiotki.

Poza tym zero newsow.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS