RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2009

Is it because I’m missing you that I’m having deja vu?

30 wrz

Zaraz po przypadkowym spotkaniu w zeszłym tygodniu w uczelnianym kampusie, Darcy przypomniał sobie o moim istnieniu i uswiadomil, jak bardzo mnie skrzywdził (czyżbym miała to wypisane na czole?). Zadośćuczynieniem miałoby być spotkanie przy kawie, proponowane drogą smsową (jasssne, zadośćuczynieniem to byłoby, gdyby sie tą kawą co najmniej zakrztusił).

Odmówiłam.

Bo mam świadomość, że odrzucenie propozycji przypłacę tygodniowym płaczem (a że zaczęłam już wczoraj, to zostało mi już tylko sześć dni ;). Za spotkanie zapłaciłabym znacznie większą cenę.

Dobra, idę, bo zaraz moje kolejne ulubione zajęcia po niemiecku (rzyg!). Może po drodze nawet Mela spotkam? (zważywszy, ze jestem w dresikach, w ogg boots, bez makijażu i zaryczana, to mam na to wielkie szanse).

Ciao.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Założenie.

28 wrz

Mam czas do grudnia, żeby zrobić z siebie fluent speaker of Spanish and German.

TROCHĘ, KURWA, NIEREALNE.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Z adnotacja do poprzedniej notki..

24 wrz

Bo Wy chyba tak na dobra sprawe nie wiecie, kim jest Mel ;)

Jakos tak nie pisalam o nim na wypadek, gdyby Darcy rozszerzyl swoj poziom polskiego na wiecej niz ‚Wieco? Spa-daj.’ i przyszloby mu do glowy zajrzec na bloga bez mojej wiedzy (tak, rozmiar mojej glupoty jest wszechogarniajacy).

Otoz Mel jest moim wykladowca z hiszpanskiego, ktory w zeszlym roku ewidentnie na mnie lecial (juz nie leci). Ja natomiast oficjalnie mialam go w dupie (teraz juz nie mam), bo jeszcze bardziej oficjalnie kochalam Darcy’ego (i nadal kocham, jak sadze). Nieoficjalnie to tez mialam Mela w dupie (juz nie mam), bedac z zasady monogamistka (no przeciez mowie, ze jestem glupia!), aczkolwiek jego intelekt od pierwszych zajec budzil u mnie niezmierny podziw. Podobnie jak jego zdolnosci lingwistyczne, rzadko sie bowiem zdarza, by znani mi osobnicy mogli swobodnie konwersowac z Portugalska Ksiezniczka w jej ojczystym jezyku, jak rowniez wykladac po hiszpansku i francusku, a jednoczesnie nie zginac z glodu we Wloszech i Niemczech, podczas gdy jezyk wyssany z mlekiem matki to angielski.

Zas jeszcze rzadziej zdarza sie, by taki osobnik byl zainteresowany kims takim, jak ja (nic dziwnego, ze juz nie jest). Zywie glebokie przypuszczenie, ze zauwazyl moja obecnosc tylko dlatego, iz zawsze wpadalam na jego zajecia spozniona, nieuczesana i w dresikach ;) W tym roku nie zmienilam przyzwyczajen, no bo po co, skoro i tak mnie juz nie kocha?
Nie wspomne, ze zastepczo posiadlam umiejetnosc robienia z siebie konkretnej idiotki, ilekroc mnie widzi. Dzis dla przykladu skakalam do klasy na jednej nodze, nie bedac swiadoma, ze podaza za mna nikt inny, jak wlasnie Mel. Co za niespodzianka, ze juz mnie nie chce ;).

Dobra, musze juz znikac, bo czeka mnie kolejna godzina gramatyki niemieckiej (blech!). Dobrze, ze chociaz w drodze na zajecia moge myslec o Melu i sluchac TEGO:


 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Old news is sooo exciting!

24 wrz

Skoro meidli zaoszczedzila mi nieprzespanej nocy i napisala za mnie Wochenendhausaufgaben, to juz nie mam wymowki, ze nie moge udzielic sie na blogu, BO ODRABIAM NIEMIECKI. Choc, prawde mowiac, nieszczegolnie usmiecha mi sie przyznanie, jak fascynujace zycie prowadze (NOT).

Wyjatkowo egzystencja nie kreci mi sie wokol mojej wlasnej dupy, ani nawet dupy Darcy’ego (surprise, surprise), a wokol wyzej wspomnianego niemieckiego. Albowiem z tylko sobie znanych powodow, wladze uczelniane zdecydowaly, ze po roku uczenia sie jezyka jestem jak najbardziej przygotowana do prowadzenia konwersacji w grupie zaawansowanej, skladajacej sie glownie z Niemcow i Holendrow (nie powiem, calkiem dobrze sobie radza). A ja sie uparlam, ze pierdole, przygotowana nie jestem. I koniec. Wiec tylko siedze na tych zajeciach i udaje, ze mnie nie ma. Ewentualnie zbieram dlugopisy z podlogi, bo z nudow ciagle upuszczam.

Pozniej lece na lingwistyke z hiszpanskiego. Tam tez nie wiem, o co chodzi, bo jestem zbyt zajeta robieniem maslanych oczu do Mela, ktory jest przyszlym ojcem moich dzieci, ale jeszcze o tym nie wie. Tylko czasami, w przerwach, oddaje sie wymianie pisemnej korespondencji pod lawka z Portugalska Ksiezniczka, konczonej zazwyczaj moim wybuchem smiechu, bo, jak wiadomo, nigdy nie posiadlam sztuki opanowania:

PK: I’m afraid I’m drawing your attention to myself when you should be listening to the lecture..
Ja: No worries, it’s not listening I’m focusing on anyway..
PK: Ok.. If you are more on watching.. what can I say? There are things definitely less pleasant to look at ;).

W miedzyczasie nadal uprawiam housism, choc pilotowy odcinek nowej serii lekko mnie rozczarowal.
I nadal placze, teskniac za Darcym.
A Darcy nadal woli Sarah.

I tak to.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS