RSS
 

Archiwum - Marzec, 2009

„Heaven hath no rage like love to hatred turned

30 mar

 

Nor hell hath a fury like a woman scorned.”


Juz wystarczy, prosze.
Niech zniknie i nie sprawia, bym raniła Go jeszcze bardziej.

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

When she was good, she was very very good. But when she was bad, she was horrid.

29 mar

Ambrose Bierce napisal kiedys ‚Speak when you’re angry, and you will make the best speech you will ever regret’.

A teraz mam jedynie nadzieje, ze ma mnie wystarczajaco gleboko w dupie, by moje slowa splynely po nim jak po kaczce. Bo przeciez dal mi najpiekniejsze lata mojego zycia i nie moge winic go za to, ze przestal mnie kochac.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

baby blues.

28 mar

Tak sobie siedze i mysle.

O naszym fajnym zwiazku bez zadnych lez, awantur i nieporozumien..
(- Kotku, dlaczego nie rzucasz we mnie kwiatkami doniczkowymi?
 - Bo nie mam powodu. A co?
 - Nic, bo moja poprzednia we mnie rzucala i tak sie zastanawialem, ze to moze dlatego, iz nie masz zadnych kwiatow..)

O spontanicznych wycieczkach, ktorym towarzyszyl zgubiony paszport, bo ojejku, przegapiony samolot, bo zaczytalismy sie w ksiazkach na lotnisku, karty kredytowe, bo zawsze konczyly nam sie pieniadze..
(- Misiak, zamawiamy pizze?
 - Znowu?!? …doskonale!
 - A moze pojechalibysmy do Pizy i Florencji?
 - Wiesz, nie mamy pieniedzy..
 - Ale mamy karty kredytowe..
 - Swietnie. Ty rezerwujesz bilety, ja dzwonie po pizze.)

O pokladach wsparcia i troskliwosci, ktorych od niego zaznalam, o tym, kiedy byl zawsze, gdy go potrzebowalam .. lub nie.
(- Hej, co Ty tutaj robisz? Jest trzecia nad ranem!
 - Nie moglem zasnac bez Ciebie..
 - No teraz ja nie bede mogla..
 - Bedziesz, bo zapomnialem kupic.. tego.. no wiesz..
 - Ja nie zapomnialam.)

O tym, ze czulam sie przy nim naprawde kochana
(- Kotku, dlaczego spisz na mojej stronie lozka? Przeciez zasypialas po drugiej..
 - Bo mnie w nocy tak bardzo przytulales, ze spadlam na ziemie ze swojej strony!)

I boje sie, ze byl moja druga polowka.

Update z godziny 17.00: Zycie jest kurewsko przewrotne. Wlasnie otrzymalam telefon z pracy z informacja, ze na nastepny tydzien przydzielono mnie do 020, czyli.. placówki, gdzie pracuje Darcy.
Nie podołam.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

One word.

26 mar

Wszystkie rzeczy, zarowno te Darcy’ego, jak i od Darcy’ego, zebrane i ulozone ładnie w bagazniku samochodu, czekaja wraz z moimi kluczami na odbior za godzine. Nie bedzie mnie wtedy w poblizu.

It’s not the way I want it, it’s just the way I need it.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Farewell, my lovely.

25 mar

Byl taki film chyba, co nie? Nawet nominacje do Oscara otrzymal, o ile sie nie myle?

Ale nie o tym chcialam.

Oczywiscie schemat beztroskiego spotykania sie w czasie zajec, wspolnej kawy w barze i kina wieczorem nie sprawdzil sie (coz za niespodzianka, prawda?). Niestety, nie potrafie obojetnie na niego patrzec, a rozmowy, w czasie ktorych cala soba koncentruje sie jedynie na tym, zeby przypadkiem go nie dotknac, naprawde nie maja sensu. I sama nie wiem, czy ciesze sie ta swoja konsekwencja, ktorej tak bardzo mi brakowalo przy poprzednim rozstaniu, czy jest mi zal, ze kochajac go przeogromnie, potrafie wymazac go ze swojego zycia w 5 minut (no, moze 15, bo troche mi zajmie ponowne spakowanie jego rzeczy i zostawienie w samochodzie na parkingu przy Tesco ;).

I tak, owszem, zartuje sobie z calej sytuacji. I do kina ide za pol godziny na Duplicity. I podejde do egzaminu z literatury niemieckiej w piatek. Moje zycie teoretycznie nie wywrocilo sie do gory nogami. Tylko, kurwa, jak to wszystko wydaje sie bez sensu, kiedy zasypiam bez niego.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Syndrom wisimito.

25 mar

Przytuleni, ogladalismy Friends pol wieczoru, reszte czasu spedzilismy w restauracji, smiejac sie do lez. Dogadalismy sie tez w kwestii wspoluzytkowania samochodu.

Zaproponowal, ze jutro znow przyjedzie. Odmowilam, twierdzac, ze mam inne plany. Bo jestem gotowa, by pozwolic mu odejsc, chciaz on jeszcze o tym nie wie.

Nie chce mi sie juz myslec, analizowac ani rozumiec. Chce spac.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

I need some fine wine.

24 mar

W zwiazku z niemozliwoscia skontaktowania sie w inny sposob, Darcy przyjechal do mnie z wizyta. Wychodze z lazienki, otwieram pokoj, patrze, a on, kurwa, siedzi sobie na lozku i mowi mi czesc. No to nie zastanawialam sie dwa razy, zrobilam krok w tyl, wrocilam do lazienki i siedzialam tam dobre dziesiec minut, dopoki kolatanie mojego serca nie przestalo zagluszac ruchu ulicznego. Nastepnie wrocilam do pokoju, powiedzialam, ze mi na nim zalezy i ze spokojem zadalam kilka pytan (Masz inna? – Nie. Powiedziales o naszym rozstaniu swoim rodzicom? – Nie. Chcesz sie rozejsc na jakis czas, przemyslec sprawy i sprobowac raz jeszcze? – Nie. Chcesz do mnie wrocic? – Nie. To co Ty, kurwa, tutaj robisz?!). Zarzucilam piekne tantrum, po ktorym ze strachem w oczach mnie przytulil i sobie poszedl. Nie wiem, ktore z nas jest bardziej jebniete.

Nastepnie postawil na nogi pol miasta (konkretnie dwie osoby, ktore naleza do kategorii moich przyjaciolek) i chcac uratowac mnie przed proba co najmniej samobojcza, wyciagnal od nich moj nowy numer telefonu (jaka proba samobojcza?! ja tylko nie poszlam na wloski, bo mi sie zawory wodne w oczach uruchomily!). Poinformowalam go, ze nie zycze sobie kontaktu. Przed chwila dzwonil ze stwierdzeniem, ze moglby jutro wieczorem przyjechac, jesli sie zgodze, bo przeciez mozemy byc przyjaciolmi, W KONCU MAMY WSPOLNY SAMOCHOD. Oczywiscie, to prawie tak, jakbysmy mieli razem dziecko. Nojapierdole.

Ale ze jestem kobieta slabej woli, zgodzilam sie na spotkanie. W przeciwienstwie do Obcego, ktory najpierw mial swoja pasje, pozniej swoja pasje, pozniej swoja prace, pozniej siebie, pozniej druga dziewczyne, pozniej krzeslo w pizzerii i pozniej mnie, Darcy zawsze stawial mnie na pierwszym miejscu, w zwiazku z czym jestem sklonna zagrac z nim w sport ekstremalny i zostac przyjaciolmi. Zajebisty fun bedzie.

I need some fine wine, and you, you need to be nicer.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

23 mar

Zniknal po cichu, bez slowa. Nie klocilismy sie, jakos nie lezy to w naszej naturze, zeby na siebie krzyczec.

Pojechalismy na kolacje do restauracji. Zalozylam dresy, bo poznalam symptomy i nie mialam sily sie starac. Zreszta i tak cala energie musialam zuzyc na to, by nie plakac.

Powiedzial, ze mnie kocha i ze jestem najpiekniejsza rzecza, jaka go w zyciu spotkala. Ale on nie jest gotowy na tak powazny zwiazek, jaki nas laczy. Ze za miesiac odbierze dyplom na uczelni i chce podrozowac przez rok, moze dwa, po swiecie. Ja nie moge mu towarzyszyc, bo mam swoje studia. Ze zasluguje na wiecej, niz on moze mi dac.

Wyszlam. Dawno temu obiecalam sobie, ze juz nikt wiecej nie zobaczy moich lez i dotrzymam slowa.

Od reki zmienilam karte sim w telefonie i zablokowalam adres e-mailowy. Bo to juz naprawde koniec.

A teraz siedze i usuwam zdjecia z albumu. Jedno po drugim. Zostawie tylko ponizsze, zeby miec pewnosc, ze mi sie nie snil.

Photobucket

Moze kiedys sie pozbieram.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

You know, I can’t see the shine in the silver lining. No more.

22 mar

Troche za stara jestem i za duzo mam blizn, zeby mi sie chcialo przenosic gory.

Rozumiesz?

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Attention, please.

16 mar



Potrzebuje kawy, redbulla i jeszcze jednej kawy w trybie natychmiastowym. Ewentualnie urlopu, ale na to sie nie zanosi. Chyba ze znowu zadzwonie do pracy twierdzac, ku uciesze Darcy’ego, ze mam sraczke. Aczkolwiek nie chcialabym cierpiec oficjalnie na te przypadlosc, ilekroc zaliczenia na uczelni mnie przerastaja. Swoja droga do czego to doszlo – kiedys symulowalam choroby, jak chcialam polezec bezczynnie, pomachac noga lub z Darcy’m na ryby jechac, a teraz udaje przed szefem umierajaca, bo nienapisany esej z walijskiej poezji sredniowiecznej domaga sie uwagi. Mamo, ratuj!

Mysl zasadnicza jest taka, ze sie nie wyrabiam, a moje zycie chwilowo dziala wedlug trybu: uczelnia, biblioteka, uczelnia, kebab na wynos, spanie (albo nie), uczelnia..

Nawet w kinie w tym tygodniu nie bylam
(spoko, ze dopiero poniedzialek ;).

Można mnie żałować do odwołania.

 
Komentarze (13)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS