RSS
 

Archiwum - Październik, 2007

A foggy day in Galway town.

22 paź

Cześć, czołem, kluski z rosołem.

Jak możecie się domyślić po częstotliwości mojego NIEpisania na blogu, Darcy mnie jeszcze nie rzucił. Głupi jakiś :)

Nadal nieustannie brakuje mi czasu. Ale to nawet lepiej, bo jak raz miałam jeden CAŁY WOLNY DZIEŃ DO ZAGOSPODAROWANIA (po tym, jak zadzwoniłam do pracy pewnego pięknego ranka z informacją, że oto pierdolę, nie przychodzę, przy czym, oczywiście, skrzętnie uplasowałam wulgaryzm jedynie w mojej głowie), to zostawiłam w księgarni internetowej siedem stów. I, niestety, nie były to rosyjskie kopiejki.
Jednocześnie zjadłam 12 batoników kinder bueno i mnie zemdliło. How exciting, wiem.

Co tam jeszcze..

O, do Paryża se lecimy z Darcym. Władca tak wymyślił. Więc pytam, halo, jak to do Paryża, dlaczego do Paryża, po co do Paryża, co my tam będziemy robić? (‘Kochanie, nie marudź. Najpierw się bzykniemy, a później się zobaczy.”). No to dobra, siedzę cicho, bo jeszcze się rozmyśli ;)

No i dużo, dużo jeszcze. Ale wiecie, do kina lecę..

Jak wrócę, to powiem Wam, czy film był dobry ;)
Buziaki. 

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS