RSS
 

Archiwum - Marzec, 2007

Yes, Sir, I can boogie.

28 mar

Nigdy nie ukrywałam, że od momentu, kiedy dorosłam i przestałam dziecinnie uciekać na podwórku od swojego rodzeństwa, będąc przekonaną, że robi mi siarę przy rówieśnikach, wielbię je nieskończenie. Szczególnie cenię sobie ich umiejętność doprowadzenia mnie do stanu, w którym, ogarnięta paroksyzmami śmiechu, nie zważam na otoczenie i okoliczności, nie zawsze pozwalające na jawne okazywanie dobrego humoru.

Brat: Co tam u Ciebie?

Ja: Spotkałam mężczyznę idealnego. Jest postacią fikcyjną. Z kreskówki.

Brat: Kaczor Donald?

Nie mogę przestać się śmiać ;)))

A teraz zagadka z zupełnie innej beczki:

Z CZYJEGO KONCERTU WŁAŚNIE WRÓCIŁAM? :)

Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket

Jeśli zgadniecie, to będzie więcej ;)

(A jeżeli nie, to dalej będę przynudzała. Wybór należy do Was ;)

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

You’re tellin’ me to be nice. I Don’t Think So.

19 mar

Wu 23:05:31
jak ja bym byl kobieta to juz chyba na nic bym nie mial czasu.

Ja 23:24:38
no ja wlasnie jestem i wierz mi, ze nie mam! dzisiaj na przyklad mialam do pracy na 9 rano, obudzilam sie o 9:02, spoko. wiec se poszlam na 10, bo co mialam leciec na leb na szyje?
na 10 tez sie spoznilam, ale oj tam

Wu 23:25:51
irlandzki stajl po calosci ;-)

Ja 23:26:30
pozniej na lunchu nic nie odpoczelam, polecialam sprawdzic, czy mi przypadkiem nie wplynela jakas kasa na konto z niewiadomego zrodla, ktora ratowalaby mnie do czwartku (nie wplynela).

po pracy zakupy za ostatnie 20 euro. mialam se kupic golabki, a wzielam omylkowo sloik z, kurwa, pulpetami, wiec i tak ich nie bede jadla.

Wu 23:27:50
inspiruje mnie Twoje zycie :D – nie wiem ja Ty to robisz :D

Ja 23:28:28
a co w tym inspirujacego? to jest, kurwa, żal.pl

Wu 23:28:40
to ze jednak nie mam tak zle ;-) w swoim :D

CZY MAM JESZCZE DODAĆ, ŻE NIKT MNIE NIE KOCHA? MAM?!?

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Patrick was a saint, I ain’t.

17 mar

(Chyba że beatyfikowano by mnie ze względu na wiek, WIADOMO).

Poza tym to co.

No mamy sobie ten dzień Paddy’ego, wszyscy na zielono, nawet piwo w kolorze płynu do mycia naczyń, luz. Ja, niestety, zielone mam tylko oczy i to tak nie do końca, bo czasami są niebieskie ;) Chyba że liczyć też zupę szczawiowią, którą ugotował wczoraj Mr Commitment, a którą zjadłam dzisiaj w jego towarzystwie (czysta erotyka, pff).

Fajnie się Irlandczycy bawią i plus im za to.

Wnioskując jednak po opisach gg, niektórzy i w Polsce obchodzą owe święto. Zaskakuje mnie to i śmieszy, bo naprawdę nie widzę zależności pomiędzy RP a irlandzkim patronem. Może powinniśmy także wprowadzić do naszego kalendarza narodowych uroczystości amerykańskie 4 lipca, sumeryjskie akitu, czy japońskie bon? Chociaż zasadniczo to wolałabym zorganizować haritalikę, gdzie na wzór indyjski, młode dziewczyny czciłyby boginie Parwatię, chcąc dostać dobrego małżonka (tak, ja się już nie kwalifikuję, bo jestem za stara, ale może innym zaoszczędziłoby to spotykania na swojej drodze niewłaściwych mężczyzn ;).

Nie wiem, doprawdy. Mój mały móżdżek Kubusia Puchatka nie ogarnia pewnych rzeczy. Czym tu się podniecać z perspektywy polskiego studencika, mieszkającego w Dobrzyniewie? Nie wiedzą, kiedy wybuchło Powstanie Kościuszkowskie, ale obchodzą dzień Św. Patricka. Sorry, kiczem mi zalatuje. Bezmózgim kiczem na maxa.

Na światową wymianę obrządków im się zebrało, pff. Może w jej ramach pójdę jutro głosić w pracy znaczenie uchwalenia naszej konstytucji? Jeśli będę odpowiednio przekonująca i entuzjastyczna, to może zorganizują nam w Irlandii bank holiday 1 maja? Yupee!

(Owszem, nie mam dziś humoru. Zapożyczając się u Woody Allena, moje życie to jedynie „nihilizm, cynizm, sarkazm i orgazm.” Wisimito. Niektórym zostają tylko trzy pierwsze.)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

I need some fine wine and you, you need to be nicer.

16 mar

Przepraszam, nie mogę napisać nic sensownego, bowiem moje życie zdominowała myśl, jakże prawdziwa zresztą, że wyglądam staro, bo JESTEM stara. Zupełnie o tym zapomniałam.

Weszłam w etap bycia Przed Trzydziestką z zupełnego zaskoczenia. Nie rozumiem, jak to się mogło stać? Przecież dopiero niedawno maturę zdawałam! I pamiętam, jak siedziałam pod lodówką w kuchni i płakałam, że NIC NIE UMIEM NA HISTORIĘ. I pamiętam kolonie w Orzyszu, jak dostałam kasetę Queen, co to ją później wymieniłam z Grześkiem na Wilki. I Oliwkę pamiętam, jak siedziała na trzepaku w biało-różowych adidaskach (ja miałam takie same, tylko fioletowe) i nie chciała zrobić fikołka (nie wiem zupełnie, dlaczego). I nawet pamiętam, jak w przedszkolu wiązałam Jarkowi sznurowadła, bo jeszcze nie potrafił.

Więc HALO. Skąd ta Przedtrzydziestka nagle?

Przechodzę kryzys, nie ukrywam. Przejęłam się i nic na to nie poradzę.

Przecież ja jeszcze nic w życiu nie osiągnęłam. Nic nie zrobiłam sensownego. Nawet dziecka.

(Dobra, nie żebym jakoś chciała koniecznie, wystarczająco mam obowiązków z chodzeniem regularnie na basen, ale wiecie, chodzi o zasadę).

Że co? Że se mogę pojechać do Potrugalii w następny weekend? Phi, też mi osiągnięcie!

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Targowisko (p)różności.

14 mar

No i się załamałam.

Gwiazdka mówi, że wyglądam na 24 lata!!!

Rozumiecie powagę sytuacji???

Jeszcze wczoraj kolega w pracy dawał mi 18-19, a tu nagle 24! To oznacza, że w ciągu doby postarzałam się o 5 lat!

Czujecie?!

Ze statystyki wynika, że w takim razie jutro obudzę się jako trzydziestolatka. I że do czwartku powinnam powić wszystkie swoje dzieci, bo w sobotę będę już na to za stara.

O rety, rety.

Zabrakło mi słów. Nie wiem, co napisać.

Może to już Alzheimer?

Muszę Wam szybko pokazać parę fotek, co byście mnie zapamiętali świeżą i powabną (o ile w moim wieku, czyli lat 26, można być świeża i powabna). A jako na-oko-dwudziestoczterolatka wyglądam tak:

(Fotograf atrakcyjny był, owszem)

Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket

(Ściany też mi dobrze pomalowano)

Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket

(Ale ileż można siedzieć w czterech kątach? Aż kark od tego boli)

Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket

(Więc idziemy na plażę. Mogę mieć tak upięte włosy?)

Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket

Przyjrzyjcie się uważnie, bo za tydzień będę już tak stara, że odważę się zamieszczać co najwyżej fotomontaże ;) I błagam, jeśli myślicie, że wyglądam na ponad 20 lat, to mi tego nie mówcie! Wystarczy już, że przez wredną Gwiazdkę mam depresję i obsesję wyglądania STARO. Ale ja Jej się jeszcze odwdzięczę, poczekajcie ;)

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„Zwariowałaś?! Zachowaj trochę szaleństw na menopauzę!”

08 mar

Wiecie, że Britney ogoliła się na łysą pałę? Ja nie wiedziałam aż do wczoraj. Nie dość, że krowa rozpłodowa, to w dodatku łysa. Ale jaja.

 
Komentarze (13)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Oops! I did it again!

04 mar

Guess who’s back?

(nie, nie slim shady)

Ja.

(i wszyscy razem: zieeew)

No. To cześć ;)

Gdyby jednak ktoś chciał wiedzieć, to zasadniczo nie zmieniłam się od ostatniego wpisu, jestem tylko trochę starsza i mam większą dupę (jak Grand Canyon). W życiu też wszystko po staremu – znajomość ze współokatorem zamieniłam na Internet i święcie wierzę, że to właśnie mój laptop jest mą miłością do grobowej deski, a nie jakiś tam gach.

Chociaż gach też nie był najgorszy ;) Niestety, okazał się być ucieleśnieniem typu Mr Commitment, a nie ukrywajmy, w moim życiu nie ma miejsca na poważne związki, zwłaszcza, od kiedy zapisałam się na siłownię.

(czyli od jutra).

Chociaż nie zaprzeczę, było fajnie. To bardzo dziwne uczucie, jak również kompletnie nieznane mi dotąd zjawisko, kiedy dzwoniłam do niego i wiedziałam, że na wyświetlaczu pojawia się ‘kochanie’. W pierwszej chwili miałam ochotę krzyczeć, że no co ty, głupi jesteś?! A później tłumaczyłam sobie, że to przecież całkiem miłe z jego strony, bo równie dobrze mógłby napisać ‘desperate housewife’ czy ‘bezmózgie yeti’, co nie? No. Więc starałam się wyluzować i pozwalałam zasypiać obok.

A później przyszedł TEN moment, pojawiający się zwykle w trzecim rozdziale książki lub dwudziestej minucie filmu, kiedy wszystko pieprzy się spektakularnie i nikt nie pyta, czy główny bohater ma na to ochotę. Moment, w którym Mr Commitment zagalopował się za bardzo i wysnuł teorię o wspólnym mieszkaniu.

Sorry, chyba na głowę upadł.

Przecież nie mogę wierzyć w szczere intencje kogoś, kto chce ze mną mieszkać.

ZE MNĄ, rozumiecie?

Z moimi staropanieńskimi odjebkami i gestapowskimi naleciałościami w zachowaniu, kiedy klapa od sedesu nie jest zamknięta.
Ze mną bez makijażu i noszącą piżamę w piłkarzyki.
Z moim pmsem i ‘ale weź się do mnie dzisiaj nie odzywaj, bo jest środa, co?’.
Z moimi książkami i powiększającą się kolekcją filmów Woody Allena.
Z moim wyimaginowanym bałaganem w pokoju i w głowie.
Z moją dupą jak Grand Canyon.

Nieee, no sami przyznacie, że jego propozycja musiała być podszyta jakimiś ukrytymi intencjami.

Chociaż zasadniczo Mr Commitment był przez chwilę najlepszym mężczyzną, o jakiego się w życiu potknęłam. Gotował mi obiady, nosił na rękach i wielbił. Spoko. Ja nie pozostawałam dłużna i też byłam w stanie dla niego wiele zrobić (np. raz zrobiłam mu herbatę).

I ogólnie to były dobre tygodnie w moim życiu. Dużo śmiechu, dużo wina, dużo seksu ;)

I ZAKUPY!

Nic to. Głowa do góry i smajl #3.

The best is yet to come, głęboko w to wierzę.

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS