RSS
 

Archiwum - Październik, 2006

A tall tale of towering egos.

11 paź

No cześć. Czy jeszcze ktoś tu zagląda?

Wiem, że zachowałam się co najmniej NIEPRZYZWOICIE, znikając tak bez słowa pożegnania, wiem i kajam się niezmiernie, ale musicie mi wybaczyć – byłam na zakupach ;)

W międzyczasie zdążyłam również:

- zakochać się (bo informatyk, bo oczytany, bo lubi Pratchetta, bo wysoki, bo och i ach),

- odkochać się (bo informatyk, bo oczytany, bo wysoki, bo krowa, która dużo ryczy itd., to już przecież było),

- znaleźć pracę (siedząc na ławce przy Eyre Square, praca sama przyszła i powiedziała „hi”, poważka),

- wygrać w bilard (mam niejasne podejrzenie, że to przypadek zupełny lub zasługa biustu WD, notorycznie przykuwającego uwagę przeciwnika),

- zgubić pieniądze (nikt z Was nie znalazł przypadkiem?),

- przytyć do 48kg (nie wiem, dlaczego; przecież odżywiam się jedynie czekoladkami i tiramisu, no halo),

No ale żeby nie było, że mi w głowie tylko kalorie i faceci, to opowiem Wam dziś o szkole. Bo szkoła jest naprawdę FAJNA.

Szczególnie interesujące było pismo, jakie mi przysłali i które powinnam była przeczytać. Ale trochę nie miałam czasu, bo przecież poszłam na zakupy ;)
No i pojawiłam się na zajęciach w pierwszym tygodniu miesiąca, spoko, nawet się nie spóźniłam. Tylko że TO NIE BYŁ TEN MIESIĄC i, jak się okazało, zajęcia trwały już cztery tygodnie. Luz, serio, mówicie mi KING, yes, I am THAT stupid.

Ale kiedy już odzyskałam przytomność, a serce zaczeło mi ponownie bić (jakąś dobę później), postanowiłam jednak nadrobić zaległości, bo telewizor mam zepsuty i nic lepszego do roboty tak czy inaczej.

Zajęcia są wyjątkowo interesujące i oprócz tego, że nic nie rozumiem, to nie mam zastrzeżeń. No może tylko wykładowca z gramatyki mógłby nie być przystojnym Włochem, wówczas, jak podejrzewam, łatwiej byłoby mi skoncentrować się na koniugacjach.

Zaprzyjaźniłam się również z uroczą Irlandką, która stara się pomóc mi w nadrobieniu zaległości z zakresu słownictwa włoskiego i z oddaniem uczy mnie bardzo użytecznych zwrotów, takich jak dickhead (tusta di cazzo) czy for fuck’s sake (che palle). Wreszcie będę mogła bez problemu dogadać się z szefem, o taaak.

I tym oto akcentem kończę. Ale niedługo znów się pojawię, więc bądźcie grzeczni ;) Nie wiem, kiedy. Expect me when you see me, tak po prostu. Całusy.

Ps. Czy mówiłam już, że życie jest piękne? :)

 
Komentarze (13)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS