RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2005

Ignorance of mine is encyclopedic.

15 gru

Podobno szczęścia nie można kupić, tak? Guzik prawda, MOŻNA, mówię Wam.

Nazywa się sweter, ma czerwony kolor i można było go nabyć przy dworcu.

Nasza miłość rozkwitła od pierwszego wejrzenia.

Co prawda nie było łatwo, o nie. Na przeszkodzie naszemu związkowi stanął nieodzowny element potwierdzający tezę, iż nawet za najszczersze uczucia trzeba jednak zapłacić.

No ale cóż, kryzys minął i od wczoraj jesteśmy ze sobą niewiarygodnie szczęśliwi. Czuję, że poznałam i zdobyłam swoje przeznaczenie.

To tyle o moim sex life.

Co do reszty, to bywa różnie. Kwadratowo i podłużnie.

Uczę się rosyjskiego intensywnie, od wieków, konkretnie od 3 dni i jestem PRZERAŻONA.

Bo wmówiliście mi, że to taki łatwy język i ja Wam uwierzyłam!

Wobec tego skróciłam czas nauki z pięciu tygodni do trzech i przez dwa zapasowe bimbałam sobie uroczo, oglądając obrazki.

A TERAZ PANIKA.

Bo pod obrazkami znajdują się takie dziwne nie-wiem-co, których przesłanie tłumaczy mi z anielską cierpliwością Obcy, aczkolwiek żebym tak naprawdę była świadoma przemycanej mi wiedzy, to niekoniecznie.

Nie mniej jednak staram się, jak mogę, przykładam solidnie, umiem już nawet liczyć do pięciu i pisać do dwóch. Czy jak opanuję do dziesięciu, to wystarczy?

Tymczasem od pogłębiania lingwistycznych umiejętności miało mnie odciągnąć zaproszenie do teatru w sobotę. Propozycja nie lada kusząca, zwłaszcza dla wiernej fanki Josepha Hellera, jaką ośmielam się być. Ale tu pojawia się kruczek..

Paragraf 22

(czyli wszystkie bilety zostały wykupione, zanim ktokolwiek zauważył afisze).

Ludzka podłość nie zna granic, naprawdę.

Tylko ten ruski mnie czeka i śmierć.
Nic więcej.
Nic a nic.
Żadnych przyjemności.

Nawet sweterek się już nie liczy.

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sucker love, a box I choose. No other box I choose to use.

10 gru

Dobra, powiem Wam.

Mam traumę.

Nie wiem, czy stanowi ona uzasadnione źródło lęków i obaw, wynikających z poprzednich doświadczeń, czy też może dowodzi jedynie, iż jestem niezupełnie zdrowa umysłowo (czyt.: zdrowo jebnięta).

Grunt, że mam takową traumę i bardzo skutecznie uniemożliwia mi ona swobodne relacje z fajnymi facetami.

Śmieję się i wychodzę z nimi na piwo, flirtuje ochoczo, niby jest luz.
Ale nie potrafię uporać się z myślą, że coś mogłoby skończyć się inaczej, niż tamto kiedyś, wobec czego po co w ogóle zaczynać, prawda?

W chorej głowie generuję sytuacje z przeszłości.

Że na pewno myśli, iż się narzucam.
Że spotyka się że mną z litości i wcale mnie nie lubi, tak naprawdę.
A kiedy mówi, że lubi, to na pewno kłamie.
Nie kłamie? Okej, to może lubi, ale na pewno mu się nie podobam.
Że kiedy tylko się zbliżę i otworzę, to już po mnie.
Bo na pewno wróci do ex.
I będzie miał mnie w dupie.
Zresztą pewnie i tak ma, bo już przecież ustaliliśmy, że wychodzi ze mną na piwo tylko z litości.
Ewentualnie z nudów, wiadomo.

Cały schemat aż do bólu znany, a powyższa próbka, to tylko preludium tego, co dzieje się w mojej głowie. Jestem przekonana, że gdyby jakiś facet przez chwilę miał dostęp do moich myśli, to nigdy, absolutnie nigdy nie zbliżyłby się więcej do żadnej kobiety na odległość mniejszą niż 10 mil.

Nie potrafię nad tym zapanować. Tak bardzo nie ufam i nie wierzę w szczere intencje, że jedyne, na co mnie stać, to pozorne wyluzowanie i śmiech. A naprawdę to trzymam dystansik. Na bardzo krótkiej smyczy, co by się przypadkiem nie urwał.

Nie mam komentarza dzisiaj.

Trochę mi smutno.

Mam nadzieję, że z Nowym zostaniemy relatywnie dobrymi znajomymi.

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Eyes wide open.

09 gru

ZNOWU NIE SYPIAM.

W sensie, że w nocy. A Wy od razu o seksie. Wstydźcie się ;)

No i tak leżę i leżę. Policzyłam już wszystkie barany na Podhalu oraz wśród znajomych. Zaczynam się irytować LEKKO.

Zwłaszcza, że idę jutro na zakupy, więc wypadałoby, żebym była wypoczęta.

Jak widać, nadal nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Co więcej, wydaje mi się, że to żadne zaskoczenie.

Może jutro.
Lub pojutrze, może.

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

a freak like me.

05 gru

Ależ zmęczona jestem. I spać mi się chce, jak nie wiem. Nie jestem w stanie skleić zdania złożonego.

A wszystko, bo pojechałam w inną strefę czasową na egzamin. Wrześniowy.

Że co? Że mamy grudzień? Och, doprawdy.

Dostałam PIONTKĘ.

A Wy?

Poza tym to miałam wziąć wpis z polityki. OD MAJA się wybierałam. Jechałam tak skutecznie, że facet zdążył umrzeć w tym czasie.

Wiem, w ogóle nie śmieszne. Ani trochę.

Zwłaszcza dla tych, którzy wybrali go sobie na promotora.

No błagam.

Ale to znaczy, że już nie muszę brać tego wpisu, tak?

I jeszcze mam kilka takich myśli, a w zasadzie pytań wiekopomnych, do których natknęła mnie podróż o 4 rano.

Słuchajcie.

Pierwsze: Dlaczego pociągi nie mogą jeździć bez szyn, skoro maja koła?

Drugie: Czy nie byłoby lepiej z ekonomicznego punktu widzenia, gdyby samoloty, zamiast zużywać paliwo, machały w czasie lotu skrzydłami?

Trzecie: Naukowcy twierdzą, że rybki mają pamięć trzysekundową (na zasadzie: akwarium – rybka – kamyk. Płynie rybka i myśli ‘O, jaki fajny kamyczek! Nie widziałam go wcześniej.’, robi obrót i ‘O, jaki fajny kamyczek! Nie widziałam go wcześniej.’, zawraca i ‘O, jaki fajny kamyczek! Nie widziałam go wcześniej.’). Pominę, że takiej rybce to się nigdy nie nudzi, bo pytanie zasadnicze, nurtujące mnie od rana, brzmi: Jak dobrą pamięć ma w takim razie rybka z Alzheimerem? Że niby takie naliczanie jednosekundowe? Hm.

Do niedawna dręczyło mnie również zagadnienie, jak uprawiają seks węże? Ale już wiem – PENISEM. A w razie nieprzewidzianych okoliczności, mają jeden ZAPASOWY. Czujecie? Ciekawe, jakie to okoliczności.. Trójkąt?

Dobra, idę, bo już nie mogę wymyślić nic głupszego.

O Nowym napiszę jutro.
Może.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Komplement na dziś:

02 gru

„Ale masz piękne UZĘBIENIE!”

No tak. U konia to ważne.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS