RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2004

Tylko o mężczyznach.

28 cze
Hm..

Mam teraz egzamin, no nie?
Planowałam się pojawić.
Ale wolę posiedzieć na gg, zwłaszcza, że wszyscy niedostępni.
E tam.
Ja tak lubię.

No i tak sobie siedzę i siedzę. I myślę.

O FACETACH,
normalne przecież.

Bo wydawało mi się zawsze, że ich znam, że rozumiem, że z każdym facetem mogę pogadać jak mężczyzna z mężczyzną.
A tu, o dziwno, przekonuję się, że tak naprawdę to ja nic o nich nie wiem.

Nic-a-nic, absolutnie.

Bo jak można powiedzieć, że zna się kogoś, nie dowiedziawszy się uprzednio:

- czy jest w stanie znieść nasze pmsy bez słowa sprzeciwu czy też trzeba przygotować się na comiesięczne wojny krzyżowe?

- czy na śniadanie woli jajecznicę czy seks?

- na którym boku sypia i jak długo?

- czy kiedy mówi, że nas lubi, to naprawdę lubi czy tylko udaje i kiedy przestanie?

- czy kiedy w ogóle mówi, to mówi prawdę, czy ściemnia?

- czy zgodzi się jeść przez tydzień na obiad suchy chleb z musztardą tylko dlatego, że nam sie nie chciało gotować (bo przecież gotować potrafimy)

- jak zachowuje się po dwóch, a jak po dwudziestu piwach?

- jak traktuje nas na osobności a jak w towarzystwie?

- czy kiedy nagle przestaje się do nas odzywać bez powodu, to znaczy, iż:
a) przechodzi chwilowy stan rozdrażnienia spowodowany bezsennością
b) ma powód
c) właśnie przerzucił swoją sympatię na osobniczkę konkurencyjną i lepiej szybko o nim zapomnieć dla własnego spokoju
d) chce na chwilę odpocząć od nas, ale to normalne i działa w obie strony

- jak zachowuje się, kiedy jest:
wkurzony
głody
niewyspany
zauroczony
zakochany

- czy zamorduje nas wzrokiem czy nożem kuchennym, kiedy mu zalejemy komputer herbatą?

- czy zostawia skarpetki pod łóżkiem?

- czy rzuca talerzami/poduszkami/tobą, jak często i w jakich okolicznościach?

- czy odda wspaniałomyślnie całą kołdrę, kiedy śpisz zwinięta we wzruszający kłębuszek?

- czy przytuli ciebie, kiedy płaczesz, czy odwróci się na pięcie mrucząc pod nosem, że głupia baba znowu ryczy niewiadomopoco?

- czy przy setnym wieczorze z rzędu spędzanym razem, zalega głucha cisza, bo wyczerpaliście już wszystkie tematy, łącznie ze standardami o Iraku, czy też potraficie rozmawiać nieustannie i o wszystkim?

- czy masz przed nim jakieś tajemnice i dlaczego oraz z jakich powodów on nie mówi tobie wszystkiego?

No i takie tam różne.

Podstawy związku, że tak powiem.

I bez puenty dzisiaj, bo sama się zamuliłam.

 
Komentarze (26)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Uczę się. Już czas. Najwyższy.

25 cze
8:00

Wstaję rano, piję kawę i siadam do książki.
Eee, co będę tak rano wstawała, do dziewiątej se chociaż pośpię..

10:32

Ups, przespałam pobudkę. Ale już wstaję, już za chwilę, już za momencik.
Eee, lepiej se do jedenastej poleżę w łóżku, przed nauką trzeba porządnie wypocząć..

11:54

Okej, teraz to już nie ma głupich, sześć minut i WSTAJĘ.
O matko, naprawdę trzeba wstawać..

12:14

WSTAJĘ. Punktualnie, co do minuty, piękny ranek przede mną, jeszcze piękniejszy za mną, piję kawę i zaczynam się uczyć.
E tam, wypiję kawę, a do książek zajrzę o pierwszej, żeby taka pełna godzina była..

12:43

Piję kawę. Boże, taka ładna pogoda, a ja muszę się uczyć! Ale co robić, mus to mus, obowiązek obowiązkiem, deadline to deadline.
Hm.. A może by tak pouczyć się w ogrodzie? Połączenie przyjemnego z pożytecznym.. To jest myśl..

13:02

Leżę na trawie. Uczę się.
Rysuję kwiatuszki, serduszka, gwiazdki, liczę przejeżdżające samochody, oglądam okładkę książki, wysyłam smsy, odbieram smsy, układam pasjansa.

13:19

Gorąco, nie można uczyć się w takim upale.
Głodna jestem. Co by tu zjeść..

13:24

NATYCHMIAST
ZACZYNAM
SIĘ
UCZYĆ
Dobra, ale jeszcze tylko zobaczę co w tv. Na chwilkę dosłownie. Dwie minutki i wyłączam.

13:38

No to się UCZĘ. Uwaga.. trzyyy-czteryyy
Ziewam.
Muszę coś zjeść, nie mogę uczyć się z pustym żołądkiem.

14:00

Koniec tego, jestem poważna, odpowiedzialna, biorę książkę do ręki i zacznam CZYTAĆ.
Ups, jest 14:01. Podstawowa zasada brzmi: Do nauki siadamy tylko o pełnych godzinach. Zasad trzeba przestrzegać. Odkładam zatem książkę dyskretnym wkopem pod fotel.

14:05

Uczę się?
Rany, nic nie ma w tv!
Wysyłam obłąkańczo smsy.
Ziewam.
Eee, nuda, idę wziąć jeszcze jeden prysznic.

14:33

Hm.. dalej nic w tv. O, teletubisie.
Oglądam..

15:18

Już NAPRAWDĘ zaczynam się uczyć.
Szukam książki..

15:20

Ksiażka została w ogrodzie.. Idę po nią i nie przestaję czytać do wieczora. Rzekłam.
Idę do WD, na chwilkę..

16:48

Oglądamy z WD The Weakest Link..(świetnie się bawimy)

17:15

Oglądamy z WD Najsłabsze Ogniwo.. (dostajemy obłędu od słuchania Kazimiery)

18:31

Dobra, UCZĘ SIĘ.
Ziewam.
Maluję paznokcie.
Patrzę za okno.
Ziewam.
Zamyślam się.
Zaglądam do lodówki.
Wysyłam smsa.
Piję herbatę.
Oglądam I want a famous face.

20:49

WRACAM DO KSIĄŻKI. Nie przeszkadzać.
Czytam spis treści.
Oczy mi łzawią od ziewania.
Zastanawiam się, dlaczego najciekawsze rozdziały są najkrótsze.
Oglądam obrazki.
Zmęczyłam się.
Robię sobie przerwę na film.

22:51

NAPRAWDĘ ZACZYNAM SIĘ UCZYĆ.

23:03

Gram w karty.

………

Ach, jak ja będę płakała we wrześniu, ach!

Portugalia wykurzyła spektakularnie Beckhama i spółkę, brawo.
Czy mówiłam, że ubóstwiam portugalskiego napastnika?
Ach, ach..

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zagadka.

21 cze

Współlokatorka Doskonała twierdzi uparcie, nie pierwsza zresztą, że faceci się mnie po prostu boją, bo swoim śmiechem i głupimi pomysłami wprowadzam taki zamęt w życie ludzi, z którymi przebywam, iż przestają wiedzieć jak się nazywają.

Że jestem za mądra (nie jestem)
Zbyt błyskotliwa (nie jestem)
Zbyt nieobliczalna (nie jestem)
Za ładna (to już w ogóle)

i że prawdziwy facet wybierze brzydką, głupią, w której można czytać jak w książce tylko po to, by mieć pewność, że nikt mu nie będzie kobiety podrywał.

Bardzo przepraszam, ale już mnie nie przekonuje takie tłumaczenie. To jest dobre dla zakompleksionej pensjonarki, która musi w jakiś sposób udowodnić sobie, że nie jest beznadziejna.

No bo jak to BOJĄ? Co to znaczy, że się BOJĄ? Jak można bać się drobnej i kruchej kobietki?

Przecież nie gryzę.

Owszem, zdarza mi się czasem szczekać i warczeć, ale szybko mija, za chwilę nawet nie pamietam, o co chodziło, przytulam się i merdam ogonem. Tylko kości, kurwa, nie aportuję. Z zasady.

Wolę więc myśleć, że po prostu jestem za chuda i mam za małe cycki. Bo temu jakoś mogę zaradzić.
A charakteru już nie zmienię.

Dobrze, że Portugalia przeszła do ćwierćfinałów. Bardzo dobrze.

 
Komentarze (38)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

soul shaking

18 cze
Każde moje gorzkie słowo odbija się rykoszetem i uderza prosto we mnie. Każdy tego typu atak jest szalenie wyczerpujący, zaś satysfakcja z dokonań bardzo iluzoryczna.

Smutnomiboże.

Nie chce mi się pisać, może jutro.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

14 cze
Bo Gwiazdka mówi, że ja nigdy nie zmądrzeję, ponieważ jestem zakochana jak małolata. Ale, z całym szacunkiem dla Niej, myli się – jestem po prostu naiwna nieskończenie, a nie żadna tam zakochana. Bo miłość to dla mnie taka powieść z gatunku science-kurwa-fiction. I nic poza tym.

Gdyż wychowałam się na Tajemniczym ogrodzie oraz Małej Księżniczce. Wierzę w samotność, odrzucenie i że nie wystarczy być dobrym dla świata, aby to docenił.

Wychowałam się na Małym Księciu. Wierzę w bezinteresowne uczucia i poświęcenie dla drugiej osoby, choć to taki banał dla młodych pensjonariuszek.

Wychowałam się na Przeminęło z wiatrem, Wielkim Gatsby, Portrecie damy i piosenkach Bajora, niestety. Wierzę w miłość, tą prawdziwą, niepowtarzalną, fantastycznie ogłupiającą, jaka zdarza się tylko raz.

Wierzę, że ktoś może być ważny na tyle, aby był w tym nieustanny zachwyt i pożądanie, głębokie zaufanie i ciągła fascynacja, dziecinna beztroska i niewinna potrzeba bliskości, kiedy każda jedna minuta cenniejsza jest od drugiej i żadnej nie jest wystarczająco, a wszystkie chwile nieskończoności to i tak ża mało, by zdążyć sie znudzić.

Kiedy dzielisz się najmniejsza nawet radością, bo jego uśmiech, to twój kolorowy dzień, a przemilczasz zręcznie smutki, bo dla niego przeznaczasz tylko to, co pozytywne, cały ogrom dobra i ciepła, jaki masz w sobie.

A wyznacznik dnia to spotkanie z nim, każda gwiazda to jego błyszczące oczy, każde zamknięcie powiek to jego uśmiech, największe bezpieczeństwo to jego ramiona, magia to jego głos, ciepło to jego dłonie.

I nie chcesz niczego więcej, niż to, co dostajesz, bo samym soba on daje Tobie wszystko. I nie widzisz świata poza nim, bo kawałek nieba spadł ci na głowę. On wyzwala w tobie wszystko, co najlepsze, z jednego gestu odczytuje twoje myśli, wyczuwa napięcie i potrafi je rozładować, rozumiesz się z nim bez słów i nie boisz jutra.

Jestem niepoprawną idealistką, wierzę, że taka miłość naprawdę istnieje i nawet przez chwile mi się wydawało, że własnie takiej doświadczyłam. I szkoda jeszcze straty tych uczuć, choć już nie samego obiektu.

Dzisiaj rozumiem mądrości Oscara Wilde’a, kiedy pisał, że zakończenia wielkich romansów są zawsze jednakowe – mężczyzna odchodzi z inną, kobieta zostaje z bólem.

No cóż, jakby nie patrzeć, nikt nie jest sam.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

You might trick me once, I won’t let you trick me twice, no.

14 cze
Zabolało tylko trochę, odrobinę. Na krótką chwilę przywróciło dobrze znane uczucie bezsilności i upokorzenia, obudziło niepotrzebną wściekłość, wywołało ten charakterystyczny ścisk w gardle, kiedy powstrzymujesz łzy.

Ale to bez znaczenia, to się nie liczy. Za chwilę zapomnę, wymażę z pamięci, jak wszystko, co wiąże się mniej lub bardziej bezpośrednio. Już nie przejmuję się słowami ani zachowaniem kogoś, kto jest dawno i nieprawda, po drugie bardzo daleko, a po trzecie mało mnie już obchodzi.

To tylko taka toksyczna relacja, nie wnosząca do mojego życia nic pozytywnego, nic prócz łez i chłodu. Twarz ulokowana na okładce katalogu wszystkiego co efemeryczne, niepotrzebne, nietrwałe. Synonim bólu, smutku, rozwianych marzeń, nadużytego zaufania, rozczarowania, upokorzenia, samotności, cichego płaczu w poduszkę i bezsennych nocy. To tylko jedna osoba na całym świecie, o której myślę gorzej niż o sobie samej.

Bez znaczenia, bez znaczenia, bez znaczenia.

Zamykam oczy, przytulam się do Boskiego, będzie dobrze.
Watch me.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Trochę prywaty i trochę bez sensu. Za to z morałem.

09 cze
Niniejszym, chciałam bardzo serdecznie podziękować mamie Kasi D. za stwierdzenie, iż wyglądam jak nastolatka i mogę mieć najwyżej siedemnaście lat. Ustawiła mi tym samym pogodny humor na resztę dnia, a może nawet i tygodnia. Jeśli tylko poda mi dokładny adres, to będę jej wysyłała co roku kartki świąteczne, obiecuję.

Bo ja rozumiem, że piżama z owieczką, w której powitałam mamę Kasi D., nie dodawała mi powagi, ale jeśli dodatkowo gwarantuje tak odmładzające efekty, to słowo daję, że będę chodziła w piżamie wszędzie. Nawet na randki, a co.

Mówiąc szczerze, to zawsze niezmiernie dziwiłam się kobietom, które uparcie odejmowały sobie lat. Wydawało mi się, że to taka zbędna kokieteria, tudzież głupota lub skleroza.
ZMIENIAM ZDANIE.

Albowiem ponieważ mam już 22 lata, czyli prawie 25. A to z kolei już połowa do trzydziestu. Zaś w wieku lat 30, to człowiek jest już STARY.

A starość to taka straszna rzecz.

Trzeba być odpowiedzialnym i zrównoważonym. Mieć kalendarz i plany na życie. Wcześnie wstawać, inwestować w obligacje, spłacać kredyty, być całkowicie uniezależnionym od rodziców, starać się o potomstwo, dorabiać do emerytury, co by mieć na protezę i leki w niedalekiej przyszłości, GOTOWAĆ, PRAĆ, SPRZĄTAĆ.
Tragedia normalnie, bardziej przerażające niż armagedon.

I jeszcze zarabiać głupie pieniądze, żeby mieć na kosmetyki od zmarszczek i lifting twarzy.
Tak tak, jeszcze tylko przez niecałe 3 lata będę mogła zadziwiać świeżością bez ingerencji środków chemicznych. Czytałam w pani domu.
Omójboże.

Poza tym jak ma się 30 lat, to już nie wypada siedzieć na huśtawkach pod blokiem przez pół nocy. Ani łazić po deszczu dla zabawy. Ani po drzewach nie-wiem-po-co. Ani gubić kluczy od mieszkania, puszczać oczek do nieznajomych facetów, biegać na przystanek autobusowy, jeździć autostopem i na koncerty.
Koniec życia, tak jakby.

No bo co jest fajnego w byciu bardzo dorosłym?

Okej, seks. Ale poza seksem to już nic. Absolutnie.

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

What’s your name, what’s your number? I would like to…

08 cze
No właśnie, co?

CO powinna myśleć studentka, której wykładowca mówi, cytuję, że „jeśli nie ma przyjaciół, z którymi może poćwiczyć konwersację, to on może być jej przyjacielem”?

No co?

Że niby jej zdolności dyskusyjne stoją na tak niskim poziomie, iż potrzebuje korepetycji?

Albo może wygląda na samotną, opuszczoną i wzbudza litość wśród grona pedagogicznego?

Lub ma wypisane na czole SZUKAM PRZYJACIELA, bo nikt mnie nie kocha i nikt mnie nie lubi?

No co ma myśleć taka dziewczyna?

Kurcze, ja naprawdę cenię tego faceta i uwielbiam jego zajęcia, więc lepiej niech nie będzie prawdopodobna czwarta opcja, która kołacze mi się po głowie.

Bardzo proszę.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Imagination.

07 cze
Kobiety to naprawdę dziwne stworzenia i nigdy nie przestaną mnie zadziwiać, to więcej niż pewne. Że już nie wspomnę, jak interesującym zjawiskiem jestem sama dla siebie.

Szczególnym potworem jest kobieca wyobraźnia, której absolutnie nic nie dorówna. Wszystkie fantazje, zwidy, omamy, wyimaginowane obrazy, twory umysłu i przekonanie, że tak jest w rzeczywistości, kiedy schemat toku myślenia wygląda mniej więcej tak:

Hm.. Co by tu zjeść na śniadanie, on mnie na pewno zdradza, o, herbata się kończy, ciekawe, czy będą mieli jeszcze irish cream, dlaczego on tak na mnie patrzy, jejku, w co się dzisiaj ubrać, bez sensu, znowu nie zrobiłam prania, chyba przytyłam, w sumie to pasuje mi ten nowy kolor włosów, muszę koniecznie zadzwonić do S., ee nie, jednak schudłam, cholera, będzie padało, najwyższy czas zakończyć ten związek, jezu, masło jeszcze twarde, gdzie moja parasolka?

Przeciętna kobieta potrzebuje na to wszystko niecałych 30 sekund.

A jeszcze w połączeniu z I-Tak-Wiem-Najlepiej, kobiecy umysł to ten rodzaj demona, którego nic go nie okiełzna.

Bo na przykład:

Zbliża się TEN dzień..
Kobieta czeka spokojnie.. O cholera, nie ma.. Nie mija doba, a kobieta już myśli

JESTEM W CIĄŻY!

Natychmiast dzwoni do przyjaciółki.

- To ja, słuchaj, jestem w ciąży! Ratunku, co mam robić?!
- Pieprzysz.
- No nie, serio mówię! Ratunku! Nie mam okresu już od miesiąca!

Kobiety mają względne poczucie czasu i taka doba może się skracać, tudzież wydłużać, w zależności od chwilowej perspektywy.

Ale oto następnego dnia okazuje się, że jednak nie jest w ciąży i owa kobieta może głośno powiedzieć z ulgą

UFF!

po czym kontastuje z przerażeniem

JESTEM BEZPŁODNA!

I w płacz. Chowa się pod kołdrę, przytula do poduszki i MYŚLI..

Myśli o tym dziecku co miało być i dlaczego zmieniło zdanie
o sukience
ślubie
penisach
nowych butach
spodniach
cellulitisie
prawdziwej miłości
pustej lodówce
ostatnim filmie Davida Lyncha
tostach z serem,

przy czym kolejność wyżej wymienionych jest bardzo dowolna, lista nie zawsze uwzględnia wszystkie pozycje, ale szybkości ich pojawiania się w kobiecej głowie pozazdrościć by mogli Schumacher i Montoya.

Albo rozmowy z facetem.. O, te tez są niepowtarzalne..

Pierwsze z brzegu, typowe sytuacje, kiedy facet MÓWI, a kobieta MYŚLI

on: Ślicznie dziś wyglądasz.
ona: HM.. CZEGO ON ODE MNIE CHCE? PRZECIEŻ NIE MAM NOTATEK Z LITERATURY..

on: Wiesz, jesteś najbardziej fascynującą dziewczyną, jaką kiedykolwiek poznałem.
ona: O MATKO, ILE CHCE MIEĆ DZIECI? MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE WIĘCEJ NIŻ PIĄTKĘ, BO JAK POWYŻEJ PIĄTKI TO NA PEWNO BĘDĘ MIAŁA ROZSTĘPY..

on: Kocham Cię.
ona: ALE KŁAMIE!

……

Boże, o czym ja piszę?

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Przepraszam, ale dopiero do mnie dotarło..

05 cze
Że co?! Że niby mam się we wrześniu z nią zobaczyć?

O nie, we wrześniu to ja mam wakacje, a nie umawiam się na jakieś głupie spotkania z upierdliwymi babolami w sprawie zaliczeń. Poza tym ja nigdy nie mam nic na wrzesień, nie życzę sobie i koniec. Więc niech zapomni.

A ja już coś wymyślę.

Póki co, opcje są trzy:

1 – wynająć mordercę (odpada, bo nie wiem, gdzie szukać)
2 – podstawić jej nogę na schodach (odpada, bo baba jest wielka i jeszcze mi nogę połamie)
3 – trzecia opcja to brak opcji (na razie nie odpada i bierzemy ją pod rozwagę)

Ale coś wymyślę.
Coś wymyślę.
Coś wymyślę.

Aaaaaaaaaa! Nie wiem, co robić! Nie mogę nic wymyśleć. Hilfe, tej!

Chwilę później..

U. mówi, że jak nie chcę mieć nic na wrzesień, to muszę zaliczyć wszystko teraz.

Taa.
Powiedziała, co wiedziała.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS