RSS
 

Archiwum - Październik, 2003

A przed chwilą:

29 paź
T. do Cz., nieświadomy mojej obecności tuż obok: Hej, stary, co się z Tobą dzieje? Spóźniasz się, nie odrabiasz prac domowych, opuszczasz notorycznie zajęcia.. Zachowujesz się zupełnie jak Monika!

Auć! Prawda boli ;)

A teraz pytanie konkursowe:

Kopnęłam T. czy nie?

Odpowiedzi w formie smsowej, o treści TAK lub NIE, prosimy wysyłać na numer 7128* (2,44 + vat) oraz telefonicznie, na numer 0 700 974 243* (4,37 + vat).
Nagrody rozlosujemy i prześlemy pocztą.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Any hope? – No hope, Madam.

27 paź
Ja jestem nieuleczalna, słowo honoru!

Standardowo zaspałam. Ale przecież zdążę, prawda? Więc zrywam się z łóżka, łapię torebkę, klucze i biegnę. Ubieram się w drodze na przystanek, zęby myję prawie w autobusie, o czymś takim jak przygładzenie niesfornej czupryny nie ma mowy. Wpadam zdyszana na korytarz.. Jest! Brawo! Zdążyłam!

Spokojna oddaję się rozważaniom na temat swetra założonego na lewą stronę i sprawdzam dyskretnie, czy buty są z tej samej pary. Automatycznie poruszam się z tłumem wchodzącym do sali. Patrzę – nie ta lektorka.. Myślę: pewnie zastępstwo jakieś. Rozglądam się – nie moi ludzie.. Myślę: pewnie zajęcia łączone.. Siadam – dalej się rozglądam, nikogo znajomego..

Bo to KURWA nie były moje zajęcia!!!

I nie mam już nic więcej do dodania.

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ot, zwykła konkluzja.

24 paź
Mam wolną chwilę kosztem nieobecności na jednych z obowiązkowych zajęć. A co, ja też potrafię się wyluzować :P Siedzę tak sobie, przeglądam ostatnie notki i zastanawiam się, dlaczego ktoś przyjazny mnie w dupę nie kopnie?! Porządnie i z rozmachem. Zamiast tego pozwala, żebym pieprzyła takie farmazony, od których rysy sie na monitorze pojawiają. I sobie też się dziwię, że swobodnie emituję na zewnatrz bzdury z taką łatwością.

A przecież nie jest źle. Kot mi zarzygał łóżko, C. uczy się palić trawkę, pokłóciłam się z cała grupą twierdząc, że kierowca trzymający na kierownicy jedną rękę, a drugą masturbujący się, jest dla autostopowiczki relatively harmless – no co, przecież żyję :P I w tej chwili zdecydowałam, że jednak pójdę na tę imprezę za 2 godziny. A co :P Piątkowy wieczór jest, ja młoda, sfrustrowana i mam nowe spodnie.

Za 2 godziny?! Ratunku, spóźnię się

!

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

He resigned, so did I.

24 paź
Już nawet nie pamiętam, co znaczy spokojnie przespana noc. Ciało coraz częściej i bardziej stanowczo odmawia posłuszeństwa. Babuleńka lat 120, albo i więcej, ustępuje mi miejsca na przystanku. H. mnie nie poszturchuje i nie dokucza, A. radzi zawczasu wybrać zakład pogrzebowy.

A ja? A ja jestem zbyt zmęczona, żeby się tym przejąć cokolwiek.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

A dzisiaj..

21 paź
smutno mi i źle. I dobrze mi z tym.
 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bo przecież.

20 paź
Jeżeli czegoś mi brakuje, to czasu. Na sen, na życie, na śmiech i łzy. Każdy dzień, każda minuta wypełnione do granic możliwości, ciągle w biegu, żadnych przystanków. Boję się, że jeśli zatrzymam się na moment, że jeśli zwolnie obroty, to wszystko wróci. A do tego nie dopuszczę. Zaprogramowana na nie-myślenie, skutecznie respektuję zasady. Tak jest dobrze.

Ale gdzieś pomiędzy jednym zakrętem a drugim chyba się rozpadłam, rozsypałam w środku. Sama nawet nie wiem, kiedy. Tak cichutko, ukradkiem, zupełnie niepostrzeżenie. I z uśmiechem na ustach. Bo przecież dobra mina do złej gry, rumianek na oczy i head up high. Bo przecież ja już nie z tych, co potrafią rozkleić się w autobusie, bo mają zmęczone i sponiewierane serce. Już nie. Bo zbyt stara ze mnie baba, by pozwolić sobie na takie dziecinne fanaberie. Bo przecież nie mogę zrobić już nic innego, jak tylko być silną. Tak nienaturalnie, przerażąjąco twardą, niezależną i odporną. Na Ciebie.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Akt pierwszy, scena pierwsza.

14 paź

Występują:
C.- rodzicielka H., osoba spokojna, zrównoważona, zbliżająca się do wieku emerytalnego,
H.- pierworodny C., kreatywny (ten od imion dla kotów), palący (będzie istotne dla późniejszego biegu wydarzeń)
J.- czyli ja, jako postronny obserwator, nie biorący czynnego udziału w zdarzeniach
B1 i B2- baterie paluszki, alkaiczne

Miejsce akcji: pokój gościnny

Czas akcji: późne godziny wieczorne

Akcja.

J. leży bez ruchu i symuluje głęboki sen, choć tak naprawdę to nie może zasnać. C. i H. oglądają fantastycznie nudny film akcji bez akcji. C. komentuje niemiłosiernie. H. prosi raz jeden, drugi i dziesiąty. W końcu nie wytrzymuje z powodu marnych efektów, biegnie do stołu, łapie pilota i wyłącza tv.

(J. dyskretnie wysuwa głowę spod koca w oczekiwaniu co będzie dalej)

A dalej jest co następuje:

C.: Włacz tv.
H.: Nie, bo gadasz.
C.: Włącz mówię! Albo oddaj pilota!
H.: A będziesz gadała?
C.: Jak zechcę, to będę.
H.: To nie ma filmu w takim razie.

I tak dziesięć razy, przy każdym tylko stopniowo rośnie skala volume i wysokość oktaw przy słowie WŁĄCZ.

W końcu H. wpada na genialny pomysł. Wyjmuje B1 i B2 z pilota, chowa je do kieszeni, po czym wręcza C. pilota z uśmiechem.
C. nie czeka z reakcją. Rzuca się na H., siada na nim okrakiem i wyrywa B1. H. krzyczy „Tak mi rób, tak mi dobrze!”, ale w wyniku prawdopodobieństwa utraty B2 (C. przerasta go trzykrotnie objętością) wyjmuje ją z kieszeni i wsadza do ust (B2, nie C.)

(J. dławi się pod kocem od duszonego śmiechu)

Tymczasem bezsilna C. puszcza H., wstaje, z okrzykiem „A bateria ci w dupę!” wrzuca B1 za szafę i wychodzi do kuchni, celem schowania papierosów przed H. (w piekarniku, jak sie domyśla J. po odgłosach)

W odwecie H. zapala wszystkie światła, łacznie z tymi w łazience i przed domem i rozpoczyna gorączkowe poszukiwanie B1, mrucząc jednocześnie pod nosem teatralnym szeptem: A to tyfus plamisty..glon jeden..skąd się takie zarazy biorą…

(J. zastanawia się, czy ma na myśli B1 czy C. ale przezornie woli nie pytać)

H. B1 nie znajduje, zaś przy okazji gubi B2. J. już nie wytrzymuje i zaczyna rechotać spektakularnie. Wraca C.

C.: (do J.) Wiesz, że ten kaczmarek zabrał mi baterie z pilota? (do H.) Nie będziesz za to palił!

H.: (do J.) A wiesz, że ten kasztan schował mi papierosy? (do C.) Nie muszę palić. A ty nie będziesz za to oglądała tv! I tylko nie kaczmarek, tylko nie kaczmarek..

C.: (do H.) Nie muszę oglądać. I tylko nie kasztanie, tylko nie kasztanie

Po czym obrażeni rozchodzą się bez słowa i idą spać.

Kurtyna.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ja wiem,

13 paź
ja naprawdę wiem, że czasem lepiej zaniechać, zapomnieć, olać. Odrzucić to wszystko w cholerę i przespać najgorsze. Ale to niemożliwe, tak się nie da. Bo to nie chce odejść.

Dlatego najchętniej popłakałabym sobie bo i przez. Za to i za tamto. I za ten stracony weekend nawet, którego znowu nie miałam. Ale co ja będę z siebie jeszcze większą ofiarę robiła, kiedy ja nawet płakać poprawnie nie umiem. Żadne tam elegancko, po cichu, tak, aby perliste łzy ściekały mi po policzkach z lśniacych oczu, nie pozostawiając smug ani śladów. Nie, absolutnie. Ja smarkam, wydaję chlipiące odgłosy, moje oczy przypominają kolorem i kształtem rozgotowane pomidory, z nosa mi leci, cała staję się krępująco śmieszna. Taka typowa postać humorystyczna prosto z kreskówki, wypisz wymaluj. Mój żal objawia się jak parodia żalu, przerysowana imitacja, jak sklepowy neon na prowincji. Płacz estetyczny należy do sztuk, których nigdy nie udało mi się opanować. A ktoś taki nieokrzesany emocjonalnie jak ja powinien mieć guwernantkę, uczęszczać do szkoły dla dziewcząt z dobrych domów, mieć deskę przywiązaną do pleców, uczyć się malowania akwarelami oraz grania na fortepianie i, przede wszystkim, panowania nad sobą.

Zamiast tego zrywam się z łóżka o szóstej rano po dwóch godzinach snu, bo przecież na zajęcia trzeba z samego rana. Zaś w drodze do klasy czytam informację (świadomie lekceważoną przez cały tydzień), że zajęcia są odwołane. Dzięki czemu mam czas użalać się nad sobą siedząc przed monitorem. Nie ma tego złego, prawda?

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

A piece of advice.

10 paź
Kiedy będziecie biegli przez park i przyjdzie Wam ochota zgrabnie w podskoku podciągać spodnie, co to z dupy spadają, to nigdy, absolutnie nigdy się na to nie decydujcie, zanim nie sprawdzicie, czy na jednej z ławek nie siedzi czterdziestu chłopa (swoją drogą jak oni się wszyscy tam zmieścili?). Bo później konsekwentnie będą Wam towarzyszyli przez pół miasta, zwracając się do Was per kotku, skarbie, laleczko, a wtedy trudno biec kokieteryjnie, z romantycznie rozwianymi włosami na autobus i nie dociera się na zajęcia o właściwej porze. Pamiętajcie.
 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sprostowanie:

09 paź
Wiem co i dlaczego. Tym bardziej pójdę się leczyć.. Za jakiś czas pójdę.
 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS